Biografia Ojca Petera Paula Orosa

Biografia Ojca Petera Paula Orosa

Бер 01, 2025

PIOTR PAWEŁ OROS


Od wioski do wioski, od domu do domu… Wydaje się, że taki sposób życia stał się charakterystycznym dla Piotra Orosa jeszcze na długo przed przyjściem komunistycznej władzy…

Wydaje się, że taki sposób życia stał się charakterystycznym dla Piotra Orosa jeszcze na długo przed przyjściem komunistycznej władzy…


UA | EN | SK
… Syn Człowieczy
nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć…

Piotr Paweł Oros urodził się we wsi Biri 14 lipca 1917 r., niedaleko Mariapowczi, wówczas jeszcze w Cesarstwie Austro-Węgierskim, w rodzinie kapłańskiej księdza Jana Orosa i jego żony, Elżbiety Rakowskiej. Jego starszy o trzy lata brat miał na imię Jan. Później on również został księdzem, za co zesłano go na Syberię.
Już od dzieciństwa Piotr musiał dużo podróżować: gdy miał nieco ponad rok, zmarł jego ojciec. Matka z dwoma synami przeprowadziła się do swojego rodzinnego domu we wsi Bereznyky. Dwa lata później wyszła za mąż za notariusza Tibora Dudyńskiego i przeniosła się wraz z dziećmi do sąsiedniej miejscowości Keretsky. Gdy Piotr miał prawie dziewięć lat, jego matka zmarła, ojczym ożenił się ponownie, a rok później wysłał go razem z bratem do wsi Skotarske do rodziny ks. Oleksandra Sabowa, którego żona, Anna Oros, była siostrą ich dziadka, a także matką chrzestną Piotra. Po upływie pięciu lat rodzina przeniosła się do Mukaczewa, ponieważ ks. Oleksander przeszedł na emeryturę. Rok później, po jego śmierci, Piotr zamieszkał z ks. Andrzejem Sabowem i jego rodziną w miejscowości Sokyrnytsia.
Od samego początku życie Piotra Orosa było naznaczone krzyżem: śmierć ojca i matki, odrzucenie, przeprowadzki, zmiany rodzin, granic, państw... Sam Bóg przygotowywał Piotra do misji, którą dla niego wyznaczył - niesienia Dobrej Nowiny tym, którzy cierpią, nie mogą zaspokoić najbardziej podstawowych potrzeb i tracą swoich bliskich…
 
… Wszystko mogę w tym,
który mnie umacnia…
W 1937 r. Piotr Oros, poczuwszy powołanie do kontynuowania rodzinnej tradycji bycia kapłanem, wstąpił do seminarium duchownego w Użhorodzie, a 18 czerwca 1942 r. został wyświęcony na księdza-celibatariusza we wsi Domanyntsi, w Mukaczewskiej Greckokatolickiej Eparchii, i natychmiast został wysłany, aby pełnić posługę we wsi Welyki Komyaty.
Po upływie dwóch lat Zakarpacie zostało zajęte przez armię czerwoną, wraz z którą przyszły na te ziemię prześladowania Kościoła, terror, groźby, aresztowania, zesłania na Syberię i morderstwa...
Nie złamało to ducha ks. Piotra Orosa. Nadal służył ludziom, najpierw w Welykich Komyatach, następnie w Bilkach w 1946 roku, a od 1949 roku w podziemiu, w ukryciu, na terytorium całej Borżawskiej Doliny. Był człowiekiem modlitwy, pokoju i szacunku dla każdego człowieka. Jego bezgraniczna hojność wywoływała nawet nieporozumienia, bo buty czy kurtkę, które właśnie mu podarowano, oddawał pierwszemu napotkanemu potrzebującemu. Nie myślał o sobie, tylko o innych. Kiedy ktoś potrzebował jego pomocy, nie miało dla niego znaczenia czy jest dzień, czy noc.
 
... Błogosławione Królestwo...
Ojciec Piotr czerpał siłę do życia z Eucharystii... jako dziecko, w seminarium, przed prześladowaniami, w podziemiu...
Światło w ciemnościach nocy i prześladowań, nadzieja pośród rozpaczy, miejsce spotkania ze Zbawicielem, którego Królestwo jest wieczne i poza mocą jakiejkolwiek ludzkiej władzy...
Piotr Oros po raz ostatni przyjął Komunię Świętą na chwilę przed śmiercią, na kolanach...
 
… Kocham Cię,
Matko Boża…
Foto #1
Ksiądz Piotr był wielkim czcicielem Dziewicy Maryi. Ona stała się jego prawdziwą Matką, która towarzyszyła mu w podróży, pocieszając go w bólu i dodając mu odwagi w próbach. Od najmłodszych lat Piotr nie rozstawał się z różańcem, ucząc odmawiać go zarówno dzieci, jak i osoby starsze. W czasach prześladowań zawsze nosił ze sobą ikonę Matki Boskiej Częstochowskiej i umieszczał ją na prowizorycznym tronie w każdym domu, w którym sprawował Liturgię. Pozdrawiał nawet ludzi: „Chwała Jezusowi Chrystusowi i Maryi”.
 
… Ja nie tylko w Niego wierzę,
ale i kocham Go…
W czasach, gdy Kościół był zakazany, ojciec Piotr odprawiał nabożeństwa w nocy, ponieważ poruszanie się w ciągu dnia było niezwykle niebezpieczne. Pod osłoną ciemności chodził od wioski do wioski, sprawował liturgię, spowiadał, chrzcił, udzielał ślubów, grzebał, a przede wszystkim głosił Dobrą Nowinę. Wielokrotnie był zatrzymywany przez policję i zabierany na przesłuchania, którym towarzyszyło bicie. Nikt nigdy nie usłyszał złego słowa z ust księdza Piotra, nawet o jego wrogach, tych, którzy go nienawidzili. Zawsze powtarzał, że Kościół zmartwychwstanie...
Podczas jednego z przesłuchań oficer KGB zapytał kapłana: „Czy naprawdę wierzysz w Boga, młody człowieku?”, po czym usłyszał odpowiedź księdza Piotra: „Nie tylko w Niego wierzę, ale i kocham Go”.
 
… Mamy to szczęście,
że możemy cierpieć za naszą świętą wiarę…
Pod koniec maja 1953 r. ojciec Piotr został zamknięty na dziewięć dni w więzieniu w Użhorodzie. Po zwolnieniu zapytano go, czy był bity. Odpowiedział: „Nie, nie bili mnie, wręcz przeciwnie, dawałem im rekolekcje. Wysokiej rangi funkcjonariusze przychodzili i zadawali pytania dotyczące religii – jaka jest różnica między nami a prawosławnymi, co to jest Eucharystia, spowiedź itp. Nie pobili mnie, ale prawie natychmiast wypuścili”. Piotr Oros dał nawet jednemu z funkcjonariuszy różaniec i nauczył go, jak się nim modlić.
Ksiądz Piotr został zwolniony otrzymawszy obietnicę swobodnego poruszania się, pracy i uzyskania paszportu. Było mu nawet przykro, że został zwolniony. Powiedział: „Nie jestem z tego powodu szczęśliwy. Lepiej by już mnie zamknęli, bo także i tam ludzie czekają na Słowo Boże”.
 
… wiarę zachował…
Śmierć księdza Piotra Orosa, podobnie jak całe jego życie, zastała go w drodze, w podróży. Spieszył się, by odwiedzić umierającego z Eucharystią, ale tym razem nie zdążył. 27 sierpnia 1953 r. milicjant nie pozwolił mu wsiąść do pociągu we wsi Siltse i kilka metrów od przydrożnego krzyża zastrzelił go, powodując tym samym jego śmierć.
 
… Nie ma nic lepszego
niż cierpliwie
i z radością cierpieć
dla Chrystusa…


 Jego zabójstwo zostało natychmiast uznane za śmierć męczeńską. Chociaż jego ciało pozostało ukryte aż do upadku Związku Radzieckiego, pamięć o nim nie zgasła w sercach wiernych.


Lata reżimu komunistycznego nie mogły zniszczyć pamięci o świętości księdza Piotra. Byli ludzie, którzy wiedzieli, że został pochowany na terenie posterunku policji w mieście Irszawa. Natychmiast po upadku Związku Radzieckiego rozpoczęły się poszukiwania szczątków kapłana, których kulminacją było odnalezienie i ponowny pochówek duchownego w kaplicy, w pobliżu kościoła, we wsi Bilki w dniu 28 sierpnia 1992 roku.

Поділитись
Категорія